Jeszcze kilka lat temu Indie dla wielu Polaków były kierunkiem odległym i wymagającym dużego przygotowania. Dziś coraz częściej pojawiają się na wakacyjnych mapach podróżników – sprzyjają temu lepsze połączenia lotnicze, łatwiejszy dostęp do informacji oraz rosnąca ciekawość świata poza Europą.
Polacy jadą do Indii nie tylko po egzotyczne widoki, smaki i zabytki, ale także po doświadczenie spotkania z zupełnie inną kulturą. Jednocześnie Indie coraz mocniej obecne są w Polsce – w biznesie, gastronomii, edukacji i codziennym życiu. To sprawia, że rośnie zainteresowanie nie tylko samym krajem, ale także zrozumieniem jego kultury. – Spotkanie tych dwóch kultur pokazuje, że różnice mogą nie być przeszkodą, ale początkiem fascynującej wymiany doświadczeń – przekonuje Klaudia Fryc-Mallick, psycholożka międzykulturowa, ekspertka ds. Indii i autorka książki „Masala@work. Przewodnik po współpracy
z Indusami”.
Indii nie da się zamknąć w jednym obrazie
Indie fascynują właśnie dlatego, że wymykają się prostym definicjom. To kraj nowoczesnych technologii i wielowiekowych tradycji, ogromnych metropolii i slumsów, spokojnych regionów i dynamicznej gospodarki oraz duchowości obecnej w codziennym życiu. Zdaniem Klaudii Fryc-Mallick – która od lat łączy polską i indyjską perspektywę – największym błędem w myśleniu o Indiach jest próba stworzenia jednego, uniwersalnego obrazu tego kraju. – Pierwszy stereotyp, który warto obalić, to niemal każde zdanie zaczynające się od „Indie są…”. Bo prawie każde uogólnienie na temat Indii będzie jednocześnie prawdziwe i fałszywe. Indie, jeśli już są jakieś, to przede wszystkim niezwykle różnorodne – mówi ekspertka. Jak podkreśla, mówienie o „kulturze Indii” może być mylące. To kraj liczący ponad miliard mieszkańców, z wieloma językami, religiami i tradycjami. Różnice między poszczególnymi regionami bywają ogromne – dlatego podróż na północ kraju to zupełnie inne doświadczenie niż odkrywanie południa.
Od rodzinnych historii do biznesowej współpracy
Fascynacja Klaudii Indiami nie zaczęła się od popularnych skojarzeń z Bollywood czy jogą. Była efektem kilku życiowych doświadczeń: studiów kulturowych w Szkocji, poznania przyszłego męża pochodzącego z Indii oraz późniejszych kontaktów rodzinnych i zawodowych. – Indie pojawiły się w moim życiu najpierw przez relacje osobiste, potem bardzo mocno przez biznes. Pracując z międzynarodowymi organizacjami, zobaczyłam, jak ważne staje się rozumienie kultury indyjskiej w świecie zawodowym. Indie po prostu mnie wciągnęły – opowiada Klaudia Fryc-Mallick. Dziś Indie są obecne w jej życiu niemal codziennie. Ekspertka od wielu lat odwiedza ten kraj prywatnie i zawodowo, prowadzi tam szkolenia, utrzymuje relacje z indyjską rodziną i przyjaciółmi, a wraz z rodziną stworzyła własną przestrzeń pomiędzy dwiema kulturami. – W rodzinach wielokulturowych często powstaje trzecia kultura. To nie jest tak, że jedna osoba przejmuje wszystko od drugiej albo ktoś całkowicie rezygnuje ze swojej tradycji. Tworzy się coś nowego, wspólnego – tłumaczy.
Polacy wybierają Indie nie tylko dla egzotyki
Indie coraz częściej przyciągają osoby, które szukają podróży bardziej świadomych. Dla wielu turystów klasyczny wypoczynek przestaje być wystarczający – zamiast odpoczywać w hotelach, chcemy poznawać ludzi, zwyczaje i sposób życia mieszkańców odwiedzanego kraju. – Coraz częściej szukamy podróży opartych na doświadczeniach. Nie chodzi już tylko o zobaczenie zabytków, ale o kontakt z kulturą, kuchnią, lokalnymi wydarzeniami i innym sposobem myślenia. Indie bardzo dobrze odpowiadają na tę potrzebę – zauważa Klaudia Fryc-Mallick. A Indie oferują wiele różnych doświadczeń: od zwiedzania historycznych miast, przez trekking w Himalajach, kontakt z przyrodą, ajurwedę i jogę, aż po udział
w świętach i wydarzeniach kulturalnych. Jednocześnie ten kraj jest coraz bliżej Polski także dzięki codziennym kontaktom. Indusi są obecni w firmach, na uczelniach, w szkołach, w gastronomii, a indyjska kultura coraz częściej pojawia się w naszej przestrzeni publicznej.
Między fascynacją a obawami
Mimo rosnącej popularności Indii wielu Polaków nadal podchodzi do tego kierunku z rezerwą.
Wciąż obecne są stereotypy związane z biedą, slumsami, problemami z higieną czy przekonaniem,
że samodzielna podróż do Indii jest zbyt ryzykowna. Zdaniem Klaudii Fryc-Mallick warto jednak spojrzeć na ten kraj szerzej. – Nie chodzi o to, żeby romantyzować biedę, bo ona nadal istnieje. Ale nie można też patrzeć na Indie wyłącznie przez jej pryzmat. Obok trudnych problemów społecznych istnieje tam także zupełnie inny świat – pełen innowacji i dynamicznych zmian. Obrazy Indii, które funkcjonują w Europie, często pokazują jedynie skrajności. Znacznie rzadziej mówi się o codziennym życiu milionów ludzi należących do klasy średniej czy o nowoczesnych miastach, które dla wielu Europejczyków bywają zaskoczeniem – podkreśla ekspertka. Jak dodaje, największym wyzwaniem jest zrozumienie, że Indie nie są jedną historią. – To ponad miliard ludzi, 28 stanów, setki języków i wiele religii. Indie nie są jednym obrazem. I właśnie dlatego są tak fascynujące – mówi.
Nie tylko podróż, ale także spotkanie ze sobą
Dla wielu osób Indie są czymś więcej niż kolejnym kierunkiem turystycznym. To miejsce kojarzone
z duchowością, medytacją, jogą i ajurwedą, ale także z możliwością zatrzymania się i spojrzenia
na codzienność z innej perspektywy. Indie bardzo dobrze odpowiadają na tę potrzebę, bo pozwalają zobaczyć inne podejście do czasu, relacji i codzienności – mówi Klaudia Fryc-Mallick. Jej zdaniem zainteresowanie duchowością, medytacją czy wyjazdami wellness nie jest wyłącznie chwilową modą. Dla wielu osób to sposób na znalezienie równowagi i dystansu. – Dla części podróżników Indie są okazją do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie z innej perspektywy. Nie chodzi tylko o same praktyki duchowe, ale o możliwość spojrzenia na własne życie z innej strony. Kontakt z inną kulturą jest trochę jak lustro – pokazuje nam nie tylko innych ludzi, ale też nasze własne przyzwyczajenia i rzeczy, które uznajemy za oczywiste – podkreśla.
Różne kultury, różne zasady budowania relacji
Największym wyzwaniem w spotkaniu kultur nie zawsze są język czy zwyczaje, ale często zupełnie inne rozumienie tego, co jest „normalne” i „oczywiste”. – Wiele nieporozumień między ludźmi z różnych kultur nie wynika z braku kompetencji czy złych intencji. Problem polega na tym, że inaczej interpretujemy te same sytuacje – mówi ekspertka. Dotyczy to szczególnie relacji zawodowych. Polacy
i Indusi mogą inaczej rozumieć komunikację, sposób budowania zaufania czy podejście do hierarchii. – Pierwszym krokiem do lepszego funkcjonowania w różnorodności kulturowej jest nauczenie się kwestionowania własnej „oczywistości”. To, że coś jest dla nas logiczne, nie oznacza, że dla drugiej osoby będzie wyglądało tak samo. Dlatego sama znajomość języka angielskiego nie wystarcza dziś
do skutecznej współpracy międzynarodowej. – podkreśla Klaudia Fryc-Mallick.
Jednym z tematów, na które zwraca uwagę ekspertka, jest również nazywanie mieszkańców Indii Hindusami lub Indusami. W języku potocznym oba określenia bywają używane zamiennie, ale ekspertka zachęca do ich rozróżniania. – Indusi to mieszkańcy Indii – określenie narodowości, tak jak Polacy czy Niemcy. Hindusi to osoby związane z hinduizmem, czyli konkretną religią. Nie każdy Indus jest hindusem, podobnie jak nie każdy Polak jest katolikiem– wyjaśnia.
Najważniejsza lekcja? Ciekawość zamiast oceniania
Choć różnice kulturowe często są tym, co jako pierwsze przyciąga naszą uwagę, zdaniem Klaudii Fryc-Mallick równie ważne jest dostrzeganie tego, co nas łączy. – Bardzo często skupiamy się na tym, co nas różni, a zapominamy, że mamy też bardzo dużo podobieństw. Spotkanie z inną kulturą może być dla nas lustrem – pokazuje nam nie tylko innych ludzi, ale także nas samych. Możemy zobaczyć, że nasze sposoby myślenia i działania nie są jedynymi możliwymi – mówi ekspertka. Jak dodaje, Indie są fascynującym przykładem, ale mechanizmy, o których mówi, dotyczą każdej współpracy międzykulturowej – niezależnie od tego, czy pracujemy z partnerami z Indii, USA czy Niemiec. – Każda kultura ma swoje mocne strony. Najwięcej zyskujemy wtedy, kiedy zamiast się oceniać, zaczynamy się od siebie uczyć – podsumowuje Klaudia Fryc-Mallick.
Kontakt z inną kulturą jest trochę jak lustro. Pozwala lepiej zrozumieć nie tylko innych ludzi, ale również własne przyzwyczajenia, wartości i przekonania, które dotąd wydawały się oczywiste. Być może właśnie dlatego podróże i współpraca międzykulturowa uczą nas znacznie więcej niż geografii a kompetencja kulturowa stała się kluczowa we współczesnym świecie.







